Nigdy nie ukrywałam, że nie przepadam za polskimi pisarzami. Nic więc dziwnego, że z oporem sięgałam po najnowszą powieść szpiegowską Vincenta Severskiego pt. „Zamęt”. Moja niechęć do polskich książek nie wynika bynajmniej ze stylu pisarskiego Polaków – po prostu nie lubię, gdy bohaterowie noszą polskie nazwiska – szczególnie w kryminałach i thrillerach – tak, wiem… dziwna jestem.
Gdyby nie fakt, że „Zamęt” został mi sprezentowany z okazji ślubu zapewne nie sięgnęłabym po niego tak szybko – czego bym później żałowała. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać tego niesamowitego thriller’u – nie zwlekajcie ani chwili dłużej!
W Pir Sohawa w Pakistanie zostaje uprowadzony polski biznesmen Henryk Olewski wraz z trójką innych gości hotelu Monal, na który uprzednio dokonano ataku. Zakładnikom (a szczególnie jednemu z nich) grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Rozpoczyna się walka z czasem. Do akcji ratunkowej wkracza specjalna komórka Agencji Wywiadu znana jako „Sekcja”, której przewodzi pułkownik Leski. Tajne dochodzenie prowadzone przez zespół Romana Leskiego ujawnia, że samo porwanie stanowi część większego planu oraz politycznych zagrywek w Polsce. Na domiar złego w Agencji Wywiadu tkwi kret, którego zdemaskowanie będzie stanowić jedno z najważniejszych zadań Sekcji.
Akcja powieści rozgrywa się w wielu miastach: Warszawie, Moskwie, Kapsztadzie, Islamabadzie czy też Atenach – choć w efekcie końcowym najważniejszym miejscem jest siedziba agencji na Miłobędzkiej. To właśnie tam swój początek i koniec ma międzynarodowy zamęt, w który zamieszane są nie tylko polskie służby, ale również GRU i CIA.
Czytając powieść Severeskiego ma się nieodparte wrażenie, że całe to zamieszanie w pośredni sposób nawiązuje to niedawnych problemów AW oraz SKW, o których niewiele się mówiło w mediach. Dzięki swojemu wieloletniemu doświadczeniu oraz przeszłości Vincent w wyjątkowy sposób tworzy szpiegowską fabułę. Bez opisywania zbędnych emocji (wszak wiadomo, że agenci wywiadu są osobami opanowanymi) Severski ukazuje mechanizm niebezpiecznych zagrywek politycznych, do których wykorzystywane są służby wywiadu oraz zagraniczni najemcy. Fałszerstwa, kłamstwa, morderstwa – dla zdobycia bądź utrzymania władzy ludzie są w stanie przekroczyć wszelkie granice. Autor „Zamętu” ukazuje różne twarze osób pracujących w szeregach wywiadów – jedni dla władzy zrobią wszystko, inni dla pieniędzy, a jeszcze inni mimo wielu pokus na piedestale postawią bezpieczeństwo najbliższych.
Włodzimierz Sokołowski, bo tak naprawdę nazywa się autor przyjmujący pseudonim pisarski Vincent Viktor Severski, przez ponad 26 lat był oficerem polskiego wywiadu. Jego doświadczenie i przeszłość sprawiają, że powieść szpiegowska staje się jeszcze bardziej autentyczna i ma się nieodparte wrażenie, że nie jest fikcją literacką, a opisem wydarzeń, które miały naprawdę miejsce. Moje początkowe zwątpienie i niechęć zniknęły po przeczytaniu kilku pierwszych stron. Severski wciągnął mnie w swoją sieć i sprawił, że na pewno sięgnę po inne powieści, które wyszły spod jego pióra. „Zamęt” namiesza Wam w głowach, ale właśnie dlatego jest wg mnie jedną z lepszych powieści szpiegowskich, jakie czytałam.
